Nikiszowiec w filmie

Nikiszowiec w filmie

Spacerowałem po katowickiej dzielnicy Nikiszowiec w dość, chłodną, zimową niedzielę w poszukiwaniu jakiegokolwiek życia. To coraz bardziej znana dzielnica administracyjnej stolicy Górnego Śląska (historyczną jest Opole – przyp. autora), aspirująca do jednej z ikon śląskości jako takiej. Symbol kultury plebejskiej doby XIX-wiecznej industrializacji. W końcu, zabytek techniki, tak jak łódzki Księży Młyn albo bydgoskie nabrzeża Brdy. Na próżno jednak w Nikiszu szukać wytworów masowej kultury. Super modnych kafejek jednej na drugiej (nie można powiedzieć, doliczyłem się trzech) czy klimatycznych malarzy…

Czytaj więcej Czytaj więcej

Chmielnik – świętokrzyska wielokulturowość

Chmielnik – świętokrzyska wielokulturowość

Gdy jedziemy szosą nr 73 z Kielc w kierunku Tarnowa, musimy minąć malutki Chmielnik (niecałe 4 tys. ludności). Z perspektywy tras przelotowych i obwodowych nie znajdziemy wiele zachęcającego by zjechać. Dla mnie to naturalny odruch – w odwiecznym odkrywaniu historii lokalnej. Akurat tego dnia miałem chwilę czasu, bo w miasteczku miałem przesiadkę autobusową. W czasach królewskich, tego typu miasta, jak np. Chmielnik, były zazwyczaj wielokulturowym tyglem, gdzie obok Polaków, w dużych proporcjach żyły inne nacje. We współczesnej Polsce, która na…

Czytaj więcej Czytaj więcej

Wyspa Spichrzów w Gdańsku – miasto zwrócone ku wodzie

Wyspa Spichrzów w Gdańsku – miasto zwrócone ku wodzie

Pewnie mało kiedy sobie uświadamiamy jakie duże zmiany budowlane zachodzą w naszym kraju. Lecz ja, śledząc ewolucję w zagospodarowaniu Polski, jak i odbywając w skali roku pokaźną liczbę podróży, widzę spore przemiany. Otóż po dekadach i kilku pokoleniach, nasze miasta w końcu zostają kompleksowo zabudowane. A czasu było niemało bo zliczam okres od ostatniej, niszczycielskiej dla naszego państwa i narodu, II Wojny Światowej. Tak samo destrukcyjnej w swej końcowej fazie, dla państwa niemieckiego, którego sporą ilość cywilizacyjnej spuścizny, otrzymaliśmy w…

Czytaj więcej Czytaj więcej

Kolej Bystrzycka – spacerowa niedziela

Kolej Bystrzycka – spacerowa niedziela

Czasem zdarza mi się jakiś dłuższy spacer. Taki odbyłem pewnego wiosennego dnia, gdy wędrowałem ze stacji kolejowej w Jedlinie-Zdroju do zamku w Zagórzu Śląskim. W sumie jakieś 10 km. Nie jest to dużo, zwłaszcza w niezbyt trudnym fizjograficznie obszarze. Niby to wymagający rejon Gór Wałbrzyskich oraz Sowich lecz nikt nie powiedział, że szedłem szlakiem terenowym. Jak przystało na miłośnika kolei, szedłem wzdłuż nieczynnej linii kolejowej. To w końcu jedna z najbardziej malowniczych tras w Polsce. To Kolej Bystrzycka (Kolej Doliny…

Czytaj więcej Czytaj więcej

Stary Hel – gdzie to jest?

Stary Hel – gdzie to jest?

W dziejach świata istniało tysiące osad ludzkich oraz miast, które podupadły na tyle, że zniknęły trwale z cywilizacyjnego i kulturowego pejzażu. Począwszy od całych krain jak np. mityczna Atlantyda (może ta czeka na swojego odkrywcę?) po pojedyncze artefakty np. Troję (uznawaną także za romantyczny mit dopóki nie odkryto jej ruin w Turcji w 1871 roku). Także w Polsce mamy szereg takich miejsc o których można bardziej fachowo powiedzieć, że są miejscowościami ‘wędrującymi’, bowiem nie zniknęły zupełnie w sensie stricte a…

Czytaj więcej Czytaj więcej

Gryfów Śląski – spacerkiem

Gryfów Śląski – spacerkiem

Dziś bardziej niż o samej miejscowości, posnuję sobie nieco przemyśleń odnośnie obserwacji regionów polskich, podczas moich wyjazdów. Oczywiście z garścią faktów historycznych, zaś ozdobą tej swoistej opowieści będą tradycyjnie moje fotografie. Dziś z Gryfowa Śląskiego. Ziemie Odzyskane, pomimo wszechobecnej propagandy ‚zwycięstwa’, od początku były traktowane jak kukułcze jajo przez PRL-owskie władze. Obraz siermiężnych i sennych krain nie bierze się znikąd. Tworzyły je po wojnie setki coraz bardziej podupadających wsi oraz dziesiątki, mniej lub bardziej zrujnowanych miast i miasteczek, setek zrujnowanych…

Czytaj więcej Czytaj więcej

Stacje – koleją po kolei

Stacje – koleją po kolei

O tym, że mam zwyczaj fotografowania stacji kolejowej, gdzie tylko przybywam, niektórzy z mojego otoczenia (może jakiś czytelnik?) już wiedzą. Z reguły dawniej było to pierwsze miejsce gdzie się człowiek znalazł, gdy przybył do danej miejscowości (przynajmniej w czasach przed samochodowych). Tym bardziej ujmuje mnie rzeczywistość stacji, o których świat już dawno zapomniał, w toku przeobrażeń cywilizacyjnych. Taka kolej losu – nie wszędzie ten środek transportu ma dziś uzasadnienie ekonomiczne. Inną sprawą jest ‚frywolne’ podejście PKP do utrzymania sieci kolejowej…

Czytaj więcej Czytaj więcej

Łagów – ten mało znany

Łagów – ten mało znany

Gdy kręciłem się z aparatem przy zachodniej granicy naszego kraju, nie mogłem pominąć wsi Łagów, zwanego potocznie Perłą Ziemi Lubuskiej. O ile południową część krainy (zielonogórskie) stanowią raczej monotonne kompleksy leśno-łąkowe, to już w okolicach Łagowa (leżącym pośrodku linii największych miast okolicy, Zielona G. – Gorzów Wlkp.) zaczyna się pas pojezierzy. Choć jezior nadal tu niewiele, to swym urokiem potrafią czasem zdystansować nawet Warmię czy Kaszuby. Tu zgiełk wielkiego świata niespecjalnie dochodzi mimo, że ledwie kilkanaście kilometrów wcześniej (na południe)…

Czytaj więcej Czytaj więcej

Kopalnia ‚Mysłowice’ – upadek, część 1

Kopalnia ‚Mysłowice’ – upadek, część 1

Czas wygrzebać co nieco zdjęć z archiwum. Zima to taki dziwny okres w roku kiedy moje fotograficzne, barwne wyprawy blakną, zaczynając niechybnie obumierać. Ale tylko na chwilę. Wykorzystuję tą porę roku zazwyczaj na takie miejsca, gdzie normalnie latem, przeszkadzałoby mi zielsko i gęste drzewa. Kopalnia ‚Mysłowice’ – tak też było w tym przypadku. Nim nastały grudniowe mrozy wybrałem się na szereg (post)industrialnych przejażdżek. Na cel wziąłem m.in. Kopalnię Węgla „Mysłowice-Wesoła” a konkretnie ten pierwszy oddział. Typowo partyzancka robota – spacerkiem…

Czytaj więcej Czytaj więcej

Sosnowiec – modernistycznie

Sosnowiec – modernistycznie

Od lat niestrudzenie przemierzam okolice bliższe i dalsze w poszukiwaniu nie tylko interesujących mnie obiektów i miejsc ale także historii niezaistniałych. Zajmuję się najczęściej wątkami i koncepcjami architektoniczno-urbanistycznymi – z racji, iż jest to jedna z moich ulubionych dziedzin wiedzy – które z różnych przyczyn nie zostały ukończone. I nie są to zazwyczaj zwykłe bajania a plany, które wyszły poza fazę koncepcyjną, realnie rozpoczęte jako różnego typu inwestycje. Podobne historie znajdziemy jak dobrze poszukamy, praktycznie w każdym większym, polskim mieście,…

Czytaj więcej Czytaj więcej